Wiele wyrazow i troche ciepła z Tajlandii.

DSC00413

Wiele wyrazow i troche ciepła z Tajlandii.

Ogromnie doceniam pomoc w tumaczeniu tej opowieści. To jest kawał pracy, bez ciebie,Aniu absolutnie nic nie udałoby się .

Moje opowieści są jednym z niewielu sposobów, aby opowiedzieć o swoim życiu bliskim. To jest sposób, aby dzielić się radością i ciepłem z tymi, którzy są na innym kontynencie, albo w innym świecie.

Wierzę, że odległości nie mają znaczenia, gdy chodzi o miłość. Czasami słowa ogrzewają nie gorzej niż ciepły uścisk.

Dostałam wiadomość, że miły Kraków jest zaśnieżony.
Więc pragnę aby od mojej historii w twarz dmuchało ciepłem, tak bardzo, aby nikt nie zapomniał o tym że mróz nie będzie trwal wiecznie, a gdzieś tam jest kraj, w którym zimuje lato.

W Bangkoku, jest gorąco i śniegiem nawet nie pachnie. Co dowodem może byc że większość populacji Tajlandii nigdy nie widziała ani śniegu, ani tez zaspy, nigdy nie łapało płatka śniegu na język.

Szerze mówiąc nigdy nie myślałem o tym jako o minusie ciepłych krajów, nawet w tajemnicy trochę zazdrosna byłam o ich wiecznie opalone ciało i biały uśmiech.

W przeddzień Nowego Roku Tajlandia nieoczekiwanie stała się moim tymczasowym domem. Sama siebię nie poznaję w lustrze: skóra jest już nieprzyzwoicie opalona, zęby na jej tle są jeszcze bielsze włosy prawie białe. Tylko ciemne brwi i rzęsy dają jasno zrozumieć, że we mnie płynie krew ukrainsko-rosyjsko-żydowska.

Z jednej strony mocno trzymam się barierki na balkonie (30 piętrze jak jest), a drugą macham w powietrze i witam jeszcze senny po nocy Bangkok. Miasto odpowiada mi niekończącym się szczekaniem psów ulicznych. Wydaje się że psi telegraf przesyła bardzo ważną wiadomość: nadchodzi nowy dzień.

Tropikalne ptaki odbierają wiadomość i przenoszą ją na szczyty wiecznie zielonych drzew, w których szepcze wiatr. Tylko on jest w stanie tak latać wysoko, aby wyjrzeć przez okno codziennie rano i budzić ludzi swiezoscia. Do mnie też dotarł wiatr, pląta się we włosach. Patrzę na różowe chmury rozciągające się po horyzont i przypominam sobie jak to wszystko się zaczęło.

Pierwszy oddech po wyjściu z samolotu jest najsmaczniejszy.
Powietrze jest gorące, wilgotne i pachnie morzem.Tak dokładnie pachnie przygoda i lato.
Po wyjściu z samolotu wydaje się że to szczęście za chwile może się skończyć i mnie zabiorą z powrotem tam gdzie jest teraz zima i minus pięć. Dlatego trzeba pilnie oddychać. Teraz już nie rozumiem od czego kręci się w głowie: od jasnego nieba i wysokich palm, czy to z powodu hiperwentylacji.

Szybko przeсhodzę przez kontrolę paszportową i zaczynam szukać ulubionej walizki. W pobliżu tego miejsca gdzie wyjeżdza bagaż jest tłum. Probuję podnieść swoją walizkę za uchwyt , ale nie mam szczęścia i moja walizka obraca do góry nogami .

Biegam za swoją walizką w kółko kilka dobrych minut, ale moje wszystkie starania okazały sie daremne. Odnajduję swoją walizkę stojącą na środku sali, pęknięta i smutną.

Nie dość, że prawdopodobnie spadła po wyładowywaniu z przyzwoitej wysokości, więc także jej właściciel nie poznaje jej wsród setek innych walizek.

Rozglądam się pęknięciu na boku walizki jako rany żywej istoty.

Nie martw się kochanie, wszystkie rzeczy są na miejscu. Dasz radę, a teraz chodżmy do nowego domu.

Niedaleko lotniska nie da się po prostu wziąć taksówki. Musimy najpierw wziaść bilecik, na którym jest wpisany numer stoiska. Puste taksówki podjeżają pod numery wpisane nad płytą. Sprawdzamy nasz numerek i podchodzimy do jasno różowej taksówki. Wow, taksówki bywają różowe? Rozglądam się po stornach, są również niebieski, zielony i żółty. Wszystkie kolory są tak wyraziste, że wydaje się że oczy nie mogą tak szybko do tego się przyzwyczaić .

Jadę taksówką i obserwuję .
Ach, taki jesteś w rzeczywistości szkarłatny kwiecie? Fuj, oh, taki jesteś w rzeciwistości Bangkoku!
Mieszanka wieżowców z prawdziwą dżunglą!
Czy da się to sobie wyobrazić?

Tutaj są drzewa jak z filmu Król Lew i palma z wiązka bananów. Delikatnie fioletowy storczyk orchidei powoli, lecz ześlizguje się ku słońcu przecinając korony bezprecedensowe tropikalnych drzew.

Niekończące się linie enenergetyczne jako żyły wielkiego miasta harmonijnie przeplątają sie z florą i wieżowcami.
Nie opuszcza mnie uczucie , że z pod mostu za chwilę może wyjdzie sloń i wesoło zacznie chłopac wielkimi uszami na powitanie!

Taksówka zatrzymuje się koło jednego z wielu wieżowców. W naszym bloku sa 33 piętra, windą jedziemy na przed-przedostatni.

Po raz pierwszy otwierając okno w sypialni, położyłam się na łóżku i błagałam kogoś, aby zamknął okno. Ponieważ obawiam się, że nie utrzymam równowagi i ze strachu spadne z okna. Lęk wysokości ustępuje ciekwości. Z trudem znajduję w sobie siłę, by zamknąć to okno. Jak okno jest szczelnie zamknięte, można z zachwytem podziwiać widok z okna.
Nigdy nie byłam tak wysoko, a ziemia tak daleko ode mnie.

Ale musimy wziąść się zbierać i wyjść z naszego nowego gniazda w poszukiwaniu pożywienia. Jedzenie, jak okazało się, tutaj można znaleźć na każdej ulicy, na każdym rogu i w każdym zaułku. Ale w pierwszy dzień prawdopodobnie szłam nie tą drogą i w złym kierunku.

Jedyne, co udało się znaleść tego dnia na naszej ulicy do jedzenia, to kokosy.

Można rzec że ponownie popełniłam błąd, bo nie da się za bardzo jeść kokos tylko pić!

Cały pickup jest nabity mnóstwem kul zielonych orzechów kokosowych.
Sprytna dziewczyna wyciąga z tej sterty kokosowej większy orzech, i ostrym maczetem wycina dziórę rozpryskując przejrzysty kokosowy sok dookoła siebie.

Staramy się, aby przejść przez ulicę, za nami idzie łysy bezpański pies. Choć na nim ani włosa, jak na każdym szanującym siebie psie , ładnie pomachał nam ogonem.

Przejść przez drogę nie jest tak łatwo, nawet na przejściu dla pieszych.
Niekończący się strumień motorów i wielkich samochodów.

Wydawało się że nikt nie dostrzega naszej wielkiej chęci do przejścia na drugą stronę ulicy. Nieco później pomogła nam starsza kobieta . Cichutko podchodząc do mnie, łapiąc mnie za rękę i używając swojej jednej jej znanej techniki przeprowadziła mnie na drugą stronę ulicy.

Ale to wszystko za chwilie, a teraz mam czas, aby spojrzeć na boki . Jasny pomarańczowy strój mnicha idącego na boso, wygląda jako jasna plama wśród szarości slumsach alei. Podnoszę głowę do góry , aby zobaczyć dach wieżowca.

Odczuwam, że kręci mi się w głowie i że nadchodzi fala kulturowego szoku. Już nie wiem, czy mocniej ścisnąc orzech kokosowy w dłoniach czy chwycić sie najbliższej palmy, aby nie stracić równowagi z emocji.

Myślę o tym, dlaczego żadna żywa dusza nie ostrzegła mnie o tym wszystkim?

Przed wyjazdem słuchałam opowieści nauczonych świadków, oglądałam zdjęcia i czytałam raporty podróżującyh do Tajlandii.
Każdy powtarzał to samo: Tajlandia jest innym krajem z odrębną kulturą.

Ale nikt nawet nie wspomniał, że tak naprawdę to jest inna planeta.

Planeta uśmiechów i kontrastów.

Maria Kalita.

Article Tags : , ,
Related Posts
dsc05122
Орхидея

Discussion about this post

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *